Przejdź do głównej zawartości

dwadzieścia cztery. kolejny cel zaliczony.

Hej <3

Jaram się niesamowicie, bo zaliczyłam mój drugi cel :D ważę 64.8 kg

Dla przypomnienia - startowałam na początku maja z wagą 78 kg. Pierwszy cel, czyli poniżej 70 kg zaliczyłam 28 maja. Równo miesiąc później 28 czerwca osiągnęłam drugi cel poniżej 65 kg <3 Ważę 13 kg mniej niż na początku, zostało dokładnie drugie tyle do zrzucenia i wagi 52 kg.

Wróciła mi motywacja do niskich limitów i nie podjadania :D Spodnie robią się za luźne, a jedne to mi po prostu spadają.

Wczoraj bilans wyszedł około 400 kcal. Rosół z warzywami, 4 kromki Wasa z kurczakiem gotowanym (zmusiłam panie w sklepie do znalezienia mi wędliny, która będzie miała najmniej kcal i teraz ją kupuję - kurczak gotowany Tarczyński ma 86 kcal/100g) i skyr malinowy.

Z samego rana poleciałam do Biedronki na promkę, bo hybrydy z Niuqi są 1+1 gratis. Kupiłam 7 kolorów i 3 topy XD 

Trzymajcie się ;*


Komentarze

  1. Ja dobrze rozumiem Twoje bilanse. Bez efektów nie ma satysfakcji. I tak, wiem, że się zatrzyma na jakiś czas. Wytrzymam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super bilans :) I ten spadek wagi. Gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

dwanaście. tydzień.

 Hej ❤️ Waga i pomiary, dwa tygodnie różnicy. Przypominam, że prawdopodobnie nie potrafię się mierzyć XD waga: 65.4 kg (-2.5 kg) biust: 97 cm (-6 cm, ale mam inny stanik) pod biustem: 68 cm (-2 cm) biceps prawy: 35 cm (+1 cm) biceps lewy: 34 cm (0) talia: 75 cm (-5 cm) brzuch: 92 cm (+1 cm) biodra: 98 cm (-3 cm) pośladki: 103 cm (-3 cm) udo prawe: 61 cm (-2.5 cm) udo lewe: 61 cm (-3 cm) łydka prawa: 36 cm (0) łydka lewa: 37 cm (+0.5 cm)  Tydzień nie pisałam XD Nie poddałam się, dalej walczę, ale moją potrzebę publikacji na razie spełnia tumblr, bo mogę sobie wrzucać randomowe myśli w ciągu dnia, a tutaj to muszę usiąść na spokojnie, przemyśleć, napisać. A ostatnie dni były dosyć zajmujące, tłusty czwartek, potem urodziny mamy i teraz Mały ma ferie, kuzyn do niego przyjechał na nockę. Nie ma kiedy pisać 😋  Moja dieta wyglądała tak, że po trzech dniach fastu był tłusty czwartek i fit oponki z piekarnika, potem urodziny mamy i też jadłam ciasto, sałatki z majon...

dziesięć. hiacynty.

 Hej ❤️🌷 Weekend poszedł mi bardzo dobrze, chociaż w niedzielę zjadłam sobie trzy kanapki monte. Ale wszystko wliczone, od dzisiaj robię 3 dni fasta XD  Nie ważę się na razie, mam dostać okres, więc zważę się po faście i po okresie jakoś za tydzień. Po cichu liczę na 65 kg, ale chyba nie ma cudów 😅 W każdym razie zrobiłam dzisiaj godzinę hula hop tym cięższym hula i ostatnie 20 min to była już po prostu siła woli, bo znowu poobijałam biodra. W jednym miejscu aż zrobiła mi się taka gula pod skórą i strasznie bolało przy chodzeniu, ale na szczęście zniknęła po paru godzinach. Myślę że jutro zrobię godzinę tym lżejszym hula albo jakieś ćwiczenia z tańcem.  Kupiłam sobie w sobotę po trzy cebulki hiacyntów, wsadziłam je razem do doniczki i czekają razem ze mną na wiosnę. Trzy jasne i trzy ciemne, nie wiem jaki będą miały kolor 😁 Trzymajcie się ❤️

sześć. waga w dół.

 Hej ❤️ Wczorajszy bilans: nie mam pojęcia, trochę monte, kilka łyżek czystego rosołu, jakieś 200-300 kcal Ćwiczenia: oczywiście brak, pocę się pod kołdrą Waga rano: 68.5 kg, czyli znowu odrobina w dół; myślę że to wypociłam po prostu  Trzeci dzień gorączki, mam dosyć, leki średnio pomagają. Siostra na szczęście wzięła Małego na dwie godziny teraz, więc mam chwilę odpoczynku. Mnie po prostu boli wszystko, kości, mięśnie i skóra. Pocieszam się tylko tym, że na pewno jeszcze schudnę na tej chorobie 😂 Trzymajcie się 😘