Przejdź do głównej zawartości

hej

Dobra, to jest dla mnie trudne emocjonalnie i na razie nie wracam, tylko tak chciałam dać znać, że żyję. Zapewne przytyłam, ale boję się stanąć na wagę, po prostu brzydzę się sama sobą, a wpierdalałam wszystko. Próbowałam wielokrotnie wrócić na limity, liczyć kcal, ale zawsze musiałam coś zjebać, wręcz doszło do tego, że sama sobie kupowałam słodycze i chipsy. Tylko w McDonaldzie nie byłam, ale pizzę u siostry żarłam. Jestem totalnym dnem. 

Wczoraj nagrałam filmik bez ubrania, to było straszne, zawsze mi się chce rzygać jak na siebie patrzę, ale kamera jest bezlitosna i wyglądam milion razy gorzej niż w lustrze. I to jest chyba metoda, muszę się nagrywać nago, żeby widzieć jak obrzydliwie wyglądam to może mi motywacja nie spadnie. 

Poza dietą też jest chujowo, nawet mi się nie chce opowiadać. 

Chciałabym trzymać limity, codziennie się szczotkować, ćwiczyć i robić body wrapping. Pewnie jak zwykle chuja z tego wyjdzie, bo ja nic nie potrafię zrobić. Aż sobie kupiłam Apselan, chociaż obiecywałam, że tego nie zrobię. Dobrze się po nim czuję, wzięłam dwie tabletki, a czuję się jak kiedyś gdy brałam dziesięć - tolerancja mi spadła, ale to dobrze. 

Wrócę tutaj jak zobaczę piątkę z przodu. 

Komentarze

  1. bardzo mi przykro, że jesteś teraz w takim stanie :( wiem, że wrócić nie jest wcale tak łatwo, ale mam nadzieję, że szybko poczujesz odpowiedni impuls, przede wszystkim po to, abyś ze sobą czuła się lepiej ;* a o co chodzi z tym apselanem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Często, gdy za dużo na siebie nakładamy to bardzo ciężko temu sprostać, następnie czujemy sie prosto moeiac jak kupa, gdy nie uda nam sie utrzymac postanowien. Mozna ograniczyc do jednego postanowienia i gdy sie powiedzie, to następne. Najwazniejsze to chyba wdrazyc to w nawyk, do tego potrzeba czasu

    OdpowiedzUsuń
  3. Apselan nie jest na receptę? Ogarnij emocje to ogarniesz nawyki

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie mów, że jesteś totalnym dnem! To nie prawda!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

dwanaście. tydzień.

 Hej ❤️ Waga i pomiary, dwa tygodnie różnicy. Przypominam, że prawdopodobnie nie potrafię się mierzyć XD waga: 65.4 kg (-2.5 kg) biust: 97 cm (-6 cm, ale mam inny stanik) pod biustem: 68 cm (-2 cm) biceps prawy: 35 cm (+1 cm) biceps lewy: 34 cm (0) talia: 75 cm (-5 cm) brzuch: 92 cm (+1 cm) biodra: 98 cm (-3 cm) pośladki: 103 cm (-3 cm) udo prawe: 61 cm (-2.5 cm) udo lewe: 61 cm (-3 cm) łydka prawa: 36 cm (0) łydka lewa: 37 cm (+0.5 cm)  Tydzień nie pisałam XD Nie poddałam się, dalej walczę, ale moją potrzebę publikacji na razie spełnia tumblr, bo mogę sobie wrzucać randomowe myśli w ciągu dnia, a tutaj to muszę usiąść na spokojnie, przemyśleć, napisać. A ostatnie dni były dosyć zajmujące, tłusty czwartek, potem urodziny mamy i teraz Mały ma ferie, kuzyn do niego przyjechał na nockę. Nie ma kiedy pisać 😋  Moja dieta wyglądała tak, że po trzech dniach fastu był tłusty czwartek i fit oponki z piekarnika, potem urodziny mamy i też jadłam ciasto, sałatki z majon...

dziesięć. hiacynty.

 Hej ❤️🌷 Weekend poszedł mi bardzo dobrze, chociaż w niedzielę zjadłam sobie trzy kanapki monte. Ale wszystko wliczone, od dzisiaj robię 3 dni fasta XD  Nie ważę się na razie, mam dostać okres, więc zważę się po faście i po okresie jakoś za tydzień. Po cichu liczę na 65 kg, ale chyba nie ma cudów 😅 W każdym razie zrobiłam dzisiaj godzinę hula hop tym cięższym hula i ostatnie 20 min to była już po prostu siła woli, bo znowu poobijałam biodra. W jednym miejscu aż zrobiła mi się taka gula pod skórą i strasznie bolało przy chodzeniu, ale na szczęście zniknęła po paru godzinach. Myślę że jutro zrobię godzinę tym lżejszym hula albo jakieś ćwiczenia z tańcem.  Kupiłam sobie w sobotę po trzy cebulki hiacyntów, wsadziłam je razem do doniczki i czekają razem ze mną na wiosnę. Trzy jasne i trzy ciemne, nie wiem jaki będą miały kolor 😁 Trzymajcie się ❤️

sześć. waga w dół.

 Hej ❤️ Wczorajszy bilans: nie mam pojęcia, trochę monte, kilka łyżek czystego rosołu, jakieś 200-300 kcal Ćwiczenia: oczywiście brak, pocę się pod kołdrą Waga rano: 68.5 kg, czyli znowu odrobina w dół; myślę że to wypociłam po prostu  Trzeci dzień gorączki, mam dosyć, leki średnio pomagają. Siostra na szczęście wzięła Małego na dwie godziny teraz, więc mam chwilę odpoczynku. Mnie po prostu boli wszystko, kości, mięśnie i skóra. Pocieszam się tylko tym, że na pewno jeszcze schudnę na tej chorobie 😂 Trzymajcie się 😘